Fundacja narodziła się z marzenia jednego człowieka — Arka Susidko.
Arek zachorował w 2024 roku na złośliwego raka trzustki, a jesienią 2025 odszedł od nas po niezwykle trudnym procesie leczenia. W ostatnich miesiącach życia wydarzyło się coś, co głęboko poruszyło zarówno jego, jak i wszystkich, którzy byli blisko — otrzymał wsparcie, jakiego nikt z nas się nie spodziewał.
Pomagali mu bliscy, znajomi, ale też ludzie, którzy nigdy go nie spotkali. Skala dobra, jaką Arek dostał, była tak ogromna, że zaczął marzyć tylko o jednym: aby ta energia wróciła do ludzi, nawet jeśli jego już nie będzie.
W lipcu 2025 podpisaliśmy akt założycielski Fundacji, a oficjalnie zaczęła działać wczesną jesienią tego samego roku. Arek niestety nie doczekał jej otwarcia, ale jego marzenie i jego światło są z nami każdego dnia.